Get Adobe Flash player
Szukaj chwyty i tabulatury
Szukaj wykonawców
Zaloguj się
Nie masz loginu? Załóż konto
forum gitara

Fingerstyle Nauka gry
Fingerstyle Nauka gry

Warsztaty gitarowe 50 ćwiczeń na gitarę solo
CD + książka 60 str
Gitarowe Wyzwania
Gitarowe Wyzwania

Ponad 4 godziny, ujęcia z różnych kamer, prawa i lewa ręka
2 płyty DVD
Sztuka improwizacji na gitarze
Sztuka improwizacji na gitarze

Improwizacja rytmiczna: skale, pozycje, techniki
książka 64 strony A4
Gitarowe wyzwania + Śpiewnik gitarowy
Gitarowe wyzwania + Śpiewnik gitarowy

Szkoła gitarowa na 5 płytach DVD i ponad 600 stron śpiewnika
600 str + 5xDVD
Łatwy kolędy gitarę
Łatwy kolędy gitarę

Druga część śpiewnika z kolędami na gitarę
książka 48 str. A4


 
Wielki Śpiewnik Rockowy

Mark Knopfler, Warszawa, Sala Kongresowa, 10.06.2001

Kategoria: Koncerty gitarowe / Autor: Paweł D.



"There's so many different world
So many different suns
And we have just one world
But we live in different ones"


- zdawał się do tej pory myśleć Mark Knopfler, bo jakoś nie udawało
mu się trafić do naszego kraju. No, ale wreszcie stało się! Hurra!!!
Na początku jedna uwaga, żeby wszystko od początku było jasne - Dire Straits jest dla mnie najwspanialszym zespołem we wszechświecie, a "Brothers In Arms" to najdoskonalszy twór człowieka w całej historii jego istnienia, wymiękają "Piąta Symfonia", "Mona Lisa", "Pieta", "Taj Mahal", "Casablanca", "Pan Tadeusz" i nawet skecze Monty Pythona :-). Myślę, że po takim wstępie już nikt nie spodziewa się obiektywnej oceny koncertu ;-). Wszystko, nawet każdy przecinek czy cudzysłów, będzie wyrażać moje absolutne uwielbienie dla Marka, jego muzyki i tego co wraz z zespołem towarzyszącym zaprezentował nam w Sali Kongresowej w pewną piękną, czerwcową niedzielę.
To wspaniałe wydarzenie trwało mniej więcej 2 godz. 15 min. i w tym czasie usłyszeliśmy 15 utworów, co oznacza, że średnio każdy trwał 9 minut Oczywiście wersje płytowe tyle nie trwają, były dopełniane wszelkimi solówkami, wariacjami muzycznymi i interakcją z publicznością (niezbyt bogatą). Każdy utwór bez wyjątku był
wzbogacony w porównaniu z tym, co można znaleźć na albumach.
Sam Knopfler mówi, że teraz ważniejsza jest dla niego kariera
solowa, to co się działo z Dire Straits to był wspaniały okres, ale
jest on już zamknięty. Należałoby się więc spodziewać, że to właśnie na solowe nagrania zostanie położony nacisk, tymczasem zaledwie 7 z tych, które zagrali jest firmowanych jedynie nazwiskiem Marka. Choć jeśli chodzi o pojedyncze płyty, to najsilniej była reprezentowana promowana "Sailing To Philadelphia". Na pierwszy ogień poszło "Calling Elvis" i tu po raz pierwszy wspaniała publiczność dała o sobie znać. O ile w tym wypadku było to spowodowane po prostu tym, że ludzie wreszcie zobaczyli swego idola na żywo, o tyle przy następnym numerze - "Walk Of Life" powodem było brawurowe wykonanie.
Niedługo później zaprezentowali równie porywającą wersję klasyka
"Sultans Of Swing". W pierwszej części koncertu publika najżywiej
reagowała jeszcze przy okazji dwóch utworów. Pierwszym z nich był "Pyroman" - zupełnie nowa piosenka, podchodząca pod bluesa, a przez dołączenie harmonijki ustnej - nawet pod country; drugim był najdłuższy tego wieczoru "Telegraph Road". Po nim zespół zszedł ze sceny.
Oczywiście żadna z osób zasiadających w Sali Kongresowej nie miała wątpliwości, że to jeszcze nie koniec. By the way - słowo
"zasiadających" nie jest tu najodpowiedniejsze, gdyż przez większość czasu wszyscy stali i głośno klaskali, po każdej piosence oraz w trakcie tych żywszych. No i rzeczywiście, już za chwilę muzycy pojawili się znowu, by zagrać najpierw dwie, a po kolejnym zejściu ze sceny i powrocie jeszcze jedną piosenki. Wszystkie z boskiej płyty "Brothers In Arms". Po niezapomnianym utworze tytułowym, najgłośniej wyśpiewanym przez fanów, pierwsze dźwięki kolejnego bisu i... konsternacja wśród publiczności - "cóż to, kolejne nowe nagranie?" He he, nic z tych rzeczy, to zupełnie niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju, zagrana akustycznie i znacznie wolniej niż w oryginale, wersja "Money For Nothing". Właściwie to tylko fragment, ale i to wystarczyło, by bardzo mocno wbiła się w pamięć. Po niej już ta "normalna" wersja. Na pożegnanie dostaliśmy "So Far Away".
Kongresowa była zapakowana po brzegi, ale wiadomo, że sama w sobie zbyt wielu widzów nie zmieści. Na szczęście nie było tak, żeby
pierwsze rzędy były zajęte przez VIPów, którzy mogliby się później
chwalić w towarzystwie, na jakim to koncercie byli. Ogromna
większość publiczności to wierni, wieloletni fani wszelkiej
twórczości Knopflera. Ta wygłodniała polska publiczność zgotowała
Markowi i sześciu pozostałym muzykom fantastyczne przyjęcie. Z
pewnością mogło się ono podobać i Mark to potwierdził. A oto
fragment tekstu o naszym koncercie, który możecie znaleźć na
oficjalnej stronie www.markknopfler.co.uk: "The reception we got
last night was one of the warmest I've known. A wonderful crowd,
clearly having a wonderful time". Czego chcieć więcej, jeśli i
artysta i ci, którzy przyszli go słuchać mają wspaniałe
wspomnienia?! W dodatku Mark powiedział, że wkrótce tu wrócą! Marku, ufam Tobie. Mam nadzieję, że to nie tylko takie zwyczajowe uprzejmości.