Get Adobe Flash player
Szukaj chwyty i tabulatury
Szukaj wykonawców
Zaloguj się
Nie masz loginu? Załóż konto
forum gitara

Fingerstyle Nauka gry
Fingerstyle Nauka gry

Warsztaty gitarowe 50 ćwiczeń na gitarę solo
CD + książka 60 str
Gitarowe Wyzwania
Gitarowe Wyzwania

Ponad 4 godziny, ujęcia z różnych kamer, prawa i lewa ręka
2 płyty DVD
Sztuka improwizacji na gitarze
Sztuka improwizacji na gitarze

Improwizacja rytmiczna: skale, pozycje, techniki
książka 64 strony A4
Gitarowe wyzwania + Śpiewnik gitarowy
Gitarowe wyzwania + Śpiewnik gitarowy

Szkoła gitarowa na 5 płytach DVD i ponad 600 stron śpiewnika
600 str + 5xDVD
Łatwy kolędy gitarę
Łatwy kolędy gitarę

Druga część śpiewnika z kolędami na gitarę
książka 48 str. A4


 
Wielki Śpiewnik Rockowy

KAT. Trasa koncertowa "Romek - The End"

Kategoria: Koncerty gitarowe / Autor: Mateusz Ż.



Witam, Chciałem opisać koncert, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Zespół KAT, z Romanem Kostrzewskim, a dokładniej Trasa koncertowa „Romek - The End”. A więc – Jak do tego doszło: Gram na gitarze od 5-ciu lat. Inspiruje mnie muzyka Kata, a dokładniej same ballady. Pewnego dnia, pomyślałem sobie, że fajnie byłoby pójść gdzieś na taki koncert, lecz w moim mieście jest to prawie niemożliwe. To był czysty przypadek, szedłem ze sklepu, mijam okoliczną targowice, i słyszę, że ktoś woła mnie z daleka. To był mój dobry kolega ze szkoły – Arkadiusz. Dawno go nie widziałem; porozmawialiśmy chwile, i niespodziewanie zapytał mnie, czy nie pojechałbym z nim na koncert Kata do Rzeszowa, w klubie Akademia, który miał miejsce 09.12.04r. Odpowiedziałem, że nie ma nawet mowy – dla mnie za daleko, wiadomo, że takie koncerty trwają do późna, i nie miałbym autobusu, aby wrócić do domu. I na tym zakończyliśmy rozmowę, i każdy z nas poszedł w swoją stronę. Przyszedłem do domu, i stwierdziłem, że to może być to, na co czekam. Nie czekając długo, poszedłem odwiedzić kilku znajomych, dokładnie dwóch. Udało się, zgodzili się na wyjazd, ale jedynym problemem, nie był raczej dojazd: Krosno – Rzeszów, tylko odwrotnie Rzeszów – Krosno. Nie znając prawie wcale tego miasta, nieuniknione było poszukać kogoś, kto nas przywiezie (zapewne znając nasze możliwości, zgubilibyśmy się na 100%). Dwa dni przed koncertem zrezygnowaliśmy, dalej nie było osoby, której szukamy. Aż tu nagle los nas uszczęśliwił, i kierowcą okazał się mój szwagier, On też kiedyś słuchał Kata, i zgodził się od razu na wyjazd. Wszyscy pewni siebie, czyli ja z kolegami, czekaliśmy na wyjazd, który był już na drugi dzień. Wydawałoby się, że już jest wszystko OK, Ale jednak nie. Wsiadamy do auta (stary maluch z 1989 roku), i już pojawiają się obawy, czy dojedziemy, czy też nie! Jechaliśmy ponad godzinę, przez ten czas nikt prawie do nikogo się nie odzywał. Nareszcie, dojechaliśmy! Teraz tylko jeszcze na parking, i wchodzimy do klubu. Dochodzimy, ale jednak wszyscy stoją przed wejściem, jeszcze nie wpuszczają. Dopiero po jakiejś godzinie, powoli wchodzimy do środka. Na początku kontrola biletów, potem do szatni z kurtkami, i na sale. Szukamy jakiejś wolnej loży, lecz bezskutecznie. Podchodzimy więc do baru, wypiliśmy kilka piw, i mija godzina 20:30… I nagle zaczyna się……. Ostra perkusja…..Gitary, Każdy we własnej osobie – wspaniałe przeżycie, zobaczyć swoich idoli na żywo. Irek Loth, młody basista Michał Laksa, gitara solowa Piotr Radecki, druga gitara Krzysztof Pistelok, i oczywiście (jak dla mnie) najlepszy wokalista w Polsce ROMAN KOSTRZEWSKI. Pięknie zaczynają, wspaniałym utworem „Bramy Żądz” z płyty „Oddech Wymarłych Światów”. Każdy się dobrze bawi, po utworze oczywiście przywitanie Romana z publicznością, i po tym, wypowiada swoje znane słowa: „Jak wasze gardła?”, i zaczyna się „Diabelski Dom II”. Szalejący fani, ciągle krzyczą słowo „KAT”, Irek Loth zapala cygara, i zaczyna się „Killer”. Pamiętam to, jakby to było wczoraj, niezapomniane przeżycie. Wszyscy się bawili, tylko ja stałem, jak słup soli, i wpatrywałem się w muzyków – podobno to normalny objaw przy pierwszym takim lepszym koncercie. Ale to nic, niedaleko ode mnie, dostrzegam kolegę Arkadiusza, którego spotkałem wtedy w mieście, co proponował mi koncert. Był strasznie pijany, nie można było zamienić z nim nawet słowa, ale trudno, chłopak już dawno dorosły, to wie, co robi. Atmosfera robi się nieciekawa, gry zespół chwilowo schodzi ze sceny. Nie pamiętam dokładnie na ile, ale tak do 20minut. Nagle powraca, ze wspaniałym utworem „Łza Dla Cieniów Minionych”, zagranym na tzw. dwie wersje, pierwsza spokojna, a druga z mocnym uderzeniem: Znowu fani śpiewają: „Okręt mój płynie dalej…… gdzieś tam…..”, Osobiście jest to mój najlepszy, i najbardziej wartościowy utwór. Po tym zaczyna się
„mag-sex”. Ekscytujące wejście, i zaraz siarczysty Distortion – piękna sprawa. Potem, nie pamiętam już kolejności, ale grali również „Głos z Ciemności”. Wiem, że na koniec koncertu zagrali dwa razy nową wersje utworu „Ostatni Tabor” i na bis „Diabelski dom II”. Potem wyszliśmy z klubu, udajemy się do samochodu….i wracamy do domu… Te wspomnienia utkwią mi w głowie do końca życia, choć osobiście żałuję, że zabrakło pierwszego gitarzysty Piotra Luczyka, i basisty Krzysztofa Oseta, ale wg, mnie, koncert był świetny, i nie żałuję, że jednak tam byłem. Pozdrawiam.